Paulina zielińska

Chociaż moja przygoda z rysunkiem zaczęła się jeszcze we wczesnym dzieciństwie, a od zabawnych obrazków i kolorowych postaci szkicowanych niegdyś dla zabicia czasu miałam wkrótce przejść do znacznie poważniejszych projektów oraz portretów na zamówienie, bardzo długo nie wiedziałam, jak wykorzystać swoje umiejętności, aby osiągnąć zawodową satysfakcję. Oczywiście, najwięcej miejsca w moich nieszczęsnych zeszytach szkolnych zajmowały ćwiczenia idealnie prostych kresek lub różnej wielkości figur geometrycznych, szybko więc stało się jasne, że przede mną może być tylko jedna droga. Czasami pomysł na pracę marzeń okazuje się bardzo prosty: móc malować kilka godzin dziennie, realizować najśmielsze pomysły ukochanych klientów i przy odrobinie szczęścia zdobyć parę całkiem przydatnych umiejętności.

Od samego początku dziarowej przygody zachwycałam się wieloma różnymi stylami. Fascynowało mnie wszystko: od szczegółowych dotworków, przez zabawę komiksowymi kreskami, aż po głębię gładkich cieni w realistycznych pracach – i temu ostatniemu oddana jestem najbardziej.

Poza światem tatuażu należę do #teamkoty. Nigdy nie przestałam marzyć, aby życie było usłane czekoladą, muzycznie jestem naturystką, a nawet jeśli układ planet zadecydował, że moim żywiołem jest woda, nadal nie nauczyłam się pływać.