/widgets.js";var sz=d.getElementsByTagName(s)[0];sz.parentNode.insertBefore(z,sz)}(document,"script","zb-embed-code"));

Migracja kolczyka – na czym polega i jak jej uniknąć



Migracja kolczyka – na czym polega i jak jej uniknąć

Migracja zazwyczaj kojarzy nam się z ludźmi, zmieniającymi miejsce zamieszkania, najczęściej w celach zarobkowych. W branży piercingu również możemy mieć do czynienia ze zjawiskiem migracji, tyle że obok ludzi migrować mogą kolczyki i to bynajmniej nie dla pieniędzy. Wszystko za sprawą naszego organizmu, który zwykły kolczyk może potraktować jako potężnego wroga zagrażającego życiu i w swojej mądrości stara się go wyeliminować. Krótko mówiąc – kolczyk może się nie przyjąć, zupełnie podobnie jak śniadanie po suto zakrapianej imprezie. Migracja kolczyka nie jest niczym przyjemnym, a jej zlekceważenie może nieść za sobą poważne konsekwencje. Sprawdź, na czym dokładnie polega migracja kolczyka i co należy zrobić, aby do niej nie dopuścić.

Kolczyk – wróg numer 1.

Z biologicznego punktu widzenia kolczyk jest dla naszego organizmu ciałem obcym, czymś co jest potrzebne zupełnie do niczego. Nie powinien więc dziwić fakt, że całkiem mądrze zaprojektowana maszyna, jaką jest ludzkie ciało, zrobi wszystko, aby pozbyć się intruza. Organizm ze wszystkich sił stara się więc wypchnąć kolczyk spod skóry, co należy uznać za normalną reakcję obronną. Migracja kolczyka ma miejsce zazwyczaj przy piercingu powierzchniowym, a więc szczególną ostrożność należy zachować podczas przekłuwania szyi, pępka, brwi czy nadgarstków.

Już samo pojawienie się zaczerwienienia wokół dziurek powinno wzmóc naszą czujność. Jeśli dodatkowo zauważymy, że dystans między dziurkami po przekłuciu uległ zmniejszeniu, a pod skórą da się wyczuć element kolczyka, to nie ma co zwlekać, tylko jak najszybciej udać się do doświadczonego piercera, który oceni sytuację i zdecyduje o ewentualnym usunięciu ozdoby. W przeciwnym wypadku możemy nabawić się infekcji, a w najlepszym razie mało estetycznej blizny.

Migracja kolczyka – lepiej zapobiegać niż leczyć

Migracja kolczyka jest zjawiskiem częstym, ale można mu przeciwdziałać. Po pierwsze – prewencja. Wybór odpowiedniego studia piercingu to podstawa. Tu nie opłaca się oszczędzać. Lepiej wydać więcej pieniędzy i mieć pewność, że oddajemy się w ręce kogoś, kto zna się na rzeczy, niż pozwolić amatorowi z ciemnej piwnicy na eksperymenty z przekłuwaniem naszego ciała. Po drugie – wybór odpowiedniego kolczyka. Do piercingu powierzchniowego stosuje się kolczyki typu surface bar wykonane z odpowiednich materiałów. W dobie wszechobecnych alergii lepiej unikać biżuterii z zawartością niklu, który dość często uczula, zwiększając tym samym prawdopodobieństwo wystąpienia migracji. Dużo korzystniejsze będzie użycie kolczyków z tytanu, teflonu lub stali chirurgicznej.

Po zakończeniu kolczykowej przygody należy bezwzględnie stosować się do zaleceń piercera. Ich lista jest dość długa, ale jednym z najważniejszych punktów jest higiena osobista. Mamy na myśli zachowanie podstawowych zasad higieny, takich jak mycie rąk przed każdym kontaktem ze świeżą raną (bo tak właściwie należy traktować każde przekłucie), a także przemywanie kolczyka i miejsca przekłucia środkami dezynfekującymi. Okres gojenia się miejsca przekłucia jest niezwykle istotny i ma wpływ na końcowy sukces. Należy więc bacznie obserwować przekłute miejsce, a w razie pojawienia się niepokojących zmian natychmiast zareagować.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *